Dylemat kulinarno-kulturowy w kontekście kulturalnym

Dylemat kulinarno-kulturowy w kontekście kulturalnym

W jednym z przestronnych, nowoczesnych atriów centrum handlowo-rozrywkowego Millennium City w Wiedniu, gość szukający wrażeń kulinarno-kulturowych znaleźć może potrawy kuchni amerykańskiej, austriackiej, chińskiej, hinduskiej, japońskiej, meksykańskiej, mongolskiej i włoskiej.

Jako że jednym z istotnych walorów potrawy jest w moich oczach również ilość serwowanego pokarmu, ponownie zdecydowałem się odwiedzić tam punkt gastronomiczny zaliczany do kręgu kuchni azjatyckiej. Powodem było moje poparte już empirycznie przekonanie, że porcja będzie należeć wagowo do klasy wyższej.

Proszę!

Po podejściu do stoiska przywitałem się. Niestety moje radosne nastawienie napotkało mur obojętności w obliczu najwyraźniej nowej pracownicy, która odpowiedziała mi tylko znudzonym “Bitte!” (pol. Proszę!). Nie zrażony jej – w odczuciu osoby polskojęzycznej – aroganckim tonem, ponowiłem przywitanie starając się wzmonić siłę przekazu szczerym uśmiechem. Również ta próba zawiodła. Ponownie usłyszałem owo niemieckie słowo, które wypowiadane szybko i bez emocji jest odbierane przez niektórych jako nieuprzejmość. Czekała mnie jednak pewna miła niespodzianka.

Porcja

Pani ta nałożyła mi bez dopłaty największą porcję, jaką w ciągu ostatnich miesięcy dostałem w tej restauracji. Fenomen ten skłonił mnie w czasie konsumpcji do snucia refleksji na temat wyłonionego właśnie dylematu kulinarno-kulturowego:

Czy lepiej otrzymać standardową porcję od uprzejmej pani, czy też pogodzić się z pewnymi brakami w obsłudze, ale otrzymać za to prawdziwą górę jedzenia?

Linki zewnętrzne:

About The Author

Piotr Jeznak

About me on LinkedIn | Mein Profil auf Xing | O mnie na Fejsbuku | Copyright © Piotr Jeznak

Related posts