Aż do jesieni – dopóki wiatry i deszcze jeszcze nie naprzykrzały się sprzedawcom i kupującym – mogłem wraz z innymi entuzjastami słowa pisanego odwiedzać w każdy czwartek rozstawiany nieopodal mojego miejsca pracy stragan z używanymi książkami. Właściwie nierzadko znajdywałem tam również nowe publikacje, co jednak odnosiło się nie tyle do roku ich wydania, co raczej do stopnia zużycia. Zdarzało się nawet, że w szarych kartonach z największymi książkami, którymi były zazwyczaj pięknie wydane albumy oraz kroniki, odkrywałem dzieła wyglądające jakby właśnie wyszły z drukarni – w tak dobrym stanie. Pewnego czwartku wpadł mi tam w oko pewien album1, który za sprawą fantastycznie opacowanej graficznie okładki oraz atrakcyjnie wyeksponowanego tam tytułu wręcz wymusił na mnie dokonanie zakupu, i to bez targowania się – tak bardzo dałem ponieść się emocjom. Mój drukowany skarb traktował o Celtach (Keltach).

Treść albumu nie zawiodła rozbudzonych okładką oczekiwań. Przez dobry tydzień – podczas intensywnej lektury – mogłem cieszyć się nie tylko wspaniałymi zdjęciami, ukazującymi w powiększeniu najdrobniejsze detale złotej biżuterii, elementów ozdobnych ceramiki oraz monet, ale także przystępnym ich opisem, rozszerzonym o chronologiczne omówienie dziejów tej indoeuropejskiej grupy ludów. Dla utrwalenia sobie w pamięci kilku interesujących szczegółów odnoszących się do Celtów w ich różnych okresach historycznych i na różnych obszarach, wynotowałem je sobie:

  • Celtowie w Irlandii, w odróżnieniu od pozostałych, najwyraźniej nie bili monet2. Jak dotąd nie udało się tam znaleźć ani jednej takiej sztuki;
  • Po upadku Cesarstwa zachodniorzymskiego powstawały na terenie dzisiejszej Wielkiej Brytanii królestwa celtyckie, które stawiać musiały czoła najeżdżającym je Anglom i Sasom. Walki te stały się póżniej podstawą3 legend arturiańskich;
  • Juliusz Cezar nazywał ufortyfikowane osiedle celtyckie mianem oppidum (liczna mnoga: oppida). Sami Celtowie jednak używali określenia dunon4;
  • Oppidum w Heidengraben, w dzisiejszej Badeni-Wirtembergii, miało powierzchnię 1660 hektarów5 (16,6 km²), czyli było nawet większe od dzielnicy Warszawy, Śródmieścia (15,57 km²);
  • Jedno z plemion celtyckich – Helweci, znani ze swojej nieudanej, bo krwawo udaremnionej przez Cezara migracji na północny zachód – opuściło 12 oppidów6, 400 vici (wiosek) oraz niezliczone gospodarstwa rolne.

Myślę, że ten fascynujący lud jeszcze nie raz przykuje moją uwagę. Poznawanie jego dziejów to odkrywanie kart historii Europy w czasach, gdy dopiero zaczynano tu wytapiać i obrabiać metale, a także i potem, gdy cały kontynent stał się areną rozgrywek pomiędzy Celtami a Scytami, Rzymianami i Germanami. Dzieje Celtów to także zagadki, takie jak przypuszczalne dotarcie jednego z ich plemion do Ameryki Południowej, w ramach wspólnej, prawdopodobnie wymuszonej ewakuacją, wyprawy z Fenicjanami. Ale to już inna opowieść…


Przypisy

  1. Vitali Daniele, Die Kelten. Geschichte eines legendären Volkes, Weltbild, Augsburg 2012.
  2. Tamże, s. 150.
  3. s. 156.
  4. s. 162.
  5. s. 169.
  6. s. 169.