Tym razem do zdobycia jest dobrze zapowiadającą się na zdjęciach, około siedmiusetletnia twierdza Forchtenstein. Jej powstała na początku XV wieku, pięćdziesięciometrowa baszta wraz z wybudowanymi w następnej kolejności murami obronnymi, ukazuje się dopiero pod koniec trasy, gdy do pokonania pozostaje jeszcze tylko droga przez samą miejscowość wraz z serpentyną ulicy dojazdowej wznoszącej się daleko ponad samą twierdzę.

Ku zaskoczeniu podróżnych, niewielki parking położony naprzeciwko bramy głównej, jest zazwyczaj w pełni zajęty i nie tylko nie pozwala na zaparkowanie, ale też nie ułatwia zawrócenia auta. Na szczęście nie jest to konieczne. Służby porządkowe wyposażone w odblaskowe kamizelki i świecące wskaźniki kierunku ruchu pojazdów nakazują po prostu jechać dalej – w górę ulicy. Tam oczom kierowcy ukazuje się wkrótce olbrzmi parking, zorganizowany niejako prowizorycznie na płaskim szczycie wzgórza.

Kadr filmowy

Wspaniały widok okolicy uzupełnia wietrzna i mroźna szata zimowa. Twierdza Forchtenstein otoczona zewsząd bielą świeżego śniegu, tworzy scenerię niczym z Potopu (film z roku 1974 w reżyserii Jerzego Hoffmana). Będąc obiektem obronnym doprowadzonym do swojej najlepszej formy mniej więcej w czasie, gdy w Polsce rozgrywały się wydarzenia zwane potopem szwedzkim, idealnie wpisuje się w tło słynnego wypadu pewnego pułkownika. Chciałoby się tu rzec:

I tylko Kmicica brak!