Bardzo chciałem pojeść sobie trochę śledzi w oliwie z cebulką. Odwiedziłem w tym celu największy polski sklep w Wiedniu, gdzie z łatwością odnalazłem cały regał pełen wyrobów różnych firm, wręcz prześcigających się w atrakcyjnym prezentowaniu swojej wersji śledzi. Jako że wybór rzeczywiście był trudny, zdecydowałem się na zastosowanie metody eliminacji. W ten sposób po odfiltrowaniu większości paczek, które straszyły mnie informacjami o konserwantach, natrafiłem w końcu na miękkie, płaskie opakowanie z niezwykle intrygującym napisem:

Złowione w Północno-Wschodnim Atlantyku za pomocą włoków pelagicznych lub okrężnic.

Choć skojarzenie z wleczeniem sieci wydawało mi się trafne, nie tłumaczyło, czym są włoki pelagiczne. Okrężnica natomiast jawiła mi się jako coś zupełnie nieapetycznego. Informacje te wystarczyły mi jednak do podjęcia decyzji o zakupie i już po około trzech kwadransach mogłem oto w domu rozpocząć radosną konsumpcję śledzi, które okazały się być dość smaczne, choć niezwykle słone.

Po posiłku nastał czas na rozwiązanie zagadki:

  • włok pelagiczny to sieć do połowu ryb na pełnym morzu i na dużych głebokościach, ciągnięta (wleczona) zazwyczaj przez dwa statki;
  • pelagial to inaczej toń wodna (gr. pélagos – morze);
  • okrężnica to w omawianym sensie sieć rybacka do połowu morskich ryb ławicowych, do których należą również śledzie. Nazwa nawiązuje do techniki połowu – okrążania ławicy.

Moja ciekawość została tym samym zaspokojona. Tego samego wieczora musiałem jednak wypić jeszcze około dwóch litrów herbaty, aby ugasić inne niezwykłe pragnienie, powstałe na skutek spożycia śledzi złowionych w Północno-Wschodnim Atlantyku za pomocą włoków pelagicznych lub okrężnic.