Życie bez brajtbandu

Życie bez brajtbandu

Internet szerokopasmowy, który nazywam brajtbandem – spolszczonym niemieckim słowem Breitband, to tak zwane stałe łącze. W praktyce pozwala ono na korzystanie z dostępu do internetu bez martwienia się o ilość wysyłanych i odbieranych megabajtów. Mejle, fejsbuk, jutub i czego tylko dusza zapragnie: bez ograniczeń i na okrągło!

Szerokie pasmo kłopotów

To, co przez całe lata bezkrytycznie uznawałem za wygodne, tanie i rozsądne, stało się jednak z czasem pułapką ograbiającą z czasu i sił. Ilość niepotrzebnych a często nawet szkodliwych informacji, pojawiający się przymus ciągłego sprawdzania wiadomości oraz fizyczne obciążenie podzespołów mojego organizmu: oczu, pamięci długotrwałej oraz mięśni szkieletowych ze szczególnym uwzględnieniem partii ramion, to powody, dla których zapragnąłem swego rodzaju wyzwolenia z okowów tak zwanej elektroniki użytkowej.

Plan był prosty: znaleźć osobę zainteresowaną moją podpisaną na dwa lata umową dostępu do internetu, z której chciałem zrezygnować.

Po miesiącu od wystawienia oferty znalazł się wreszcie chętny do przejęcia mojego zobowiązania. Jego korzyścią stał się dwudziestoprocentowy rabat, jaki wypracowałem u operatora. Dla mnie oznaczało to początek nowego modelu poruszania się w sieci, opartego na oszczędzaniu megabajtòw – praktyce, której nie stosowałem już prawie 15 lat.

“Pojechać po bandzie”

Plan oparłem na następujących założeniach:

  • każdy członek rodziny otrzyma miesięczny pakiet gigabajtów, stosownie do jego potrzeb. Ja postanowiłem poprzestać na 3 gigabajtach, które mam w pakiecie razem z minutami i esemesami. Jest to jedyny punkt, który wymagał negocjacji, ponieważ dotyczył nie tylko mnie.
  • ograniczę się do odpowiednio zabezpieczonego smartfona, jako urządzenia głównego
  • zrezygnuję z oglądania i czytania wiadomości, na konto sluchania radia i okazjonalnego przeglądnia prasy
  • zminimalizuję ilość powiadomień i jedynie od czasu do czasu odwiedzę fesjbuka
  • postaram się nie grać na telefonie w szachy, ponieważ wyjątkowe skupienie podczas gry oraz intensywne wpatrywanie się w szachownicę stanowi poważny wysiłek umysłowy oraz powoduje ból oczu.
  • praktycznie zrezygnuję z oglądania jutuba. Tutaj nie tylko oszczędzę mnóstwo megabajtów, ale również przestanę napełniać swój umysł obrazami, które ogłupiają mnie lub, bedąc co prawda interesujące lub nawet piękne, stanowią jedynie substytut realnego życia. Przygotowane przeze mnie specjalnie na tę okazję motto brzmi:

“Chcesz popatrzeć na przyrodę? To wyjdź z domu, rób tak co dzień!”.

  • komputer z systemen będącym oknem na świat będę łączyć z internetem tylko wtedy, gdy jest to ze względów techniczno-organizacyjnych niezbędne. Sprawdzenie, ile danych wysyła i odbiera w ciągu miesiąca omawiany system będący oknem na świat – nie licząc mojej świadomej aktywności, wzbudziło u mnie niepokój i zachęciło do bliższego zapoznania się między innymi ze sposobem rozprowadzenia pakietów danych znanych pod obiegową nazwą aktualizacji systemowych.

Życie bez brajtbandu
Życie bez brajtbandu

Hartowanie użytkownika internetu

Tyle teoria. Po zakończeniu fazy testowej opiszę swoje doświadczenia i przedstawię wnioski. Mam jednak nadzieję, że bez względu na wynik eksperymentu, zahartuję się w odpieraniu pokusy, jaką jest nadmierne korzystanie z internetu, zwłaszcza szerokopasmowego.

Życie bez brajtbandu

  1. Ilość gigabajtów zużytych w ciągu miesiąca można znaleźć na dołączonym do rachunku za internet szerokopasmowy wykazu szczegółowego połączeń.
  2. System będący oknem na świat odgrywa istotną rolę w procesie opisanym w punkcie 1.
  3. Korzystałem ze skądinąd korzystnej taryfy internetowej LTE Hui Flat 30 w sieci drei.at.

About The Author

Piotr Jeznak

About me on LinkedIn | Mein Profil auf Xing | O mnie na Fejsbuku | Copyright © Piotr Jeznak

Related posts