en/de/pl 《
Złocisty alkohol w butelce po wódce

Złocisty alkohol w butelce po wódce

Już drugi dzień czułem pewien dyskomfort mający swoje źródło w żołądku lub nieco niżej w trzewiach. To pewnie niestrawność – pomyślałem, i zacząłem rozglądać się za jakimś napojem o wysokiej zawartości alkoholu.

Mój wybór padł na znalezioną w lodówcę dwustu-mililitrową buteleczkę po wódce, w którą najwyraźniej przelano wysokoprocentowy alkohol produkcji polskiej. Nie tworzył on co prawda skojarzenia z wieczorną ucztą na zamku, podczas której podaje się gatunkowe trunki a psy gończe kręcą się wokół stołu w poszukiwaniu spadających z niego kawałków wybornych mięs, ale za to miałem oto przed oczami wizję swojskiej wsi, z jej rzędami wysokich drzew przy szosie, rodzinnym sklepem spożywczym i kombajnami majestatycznie sunącymi przez pola.

Całości dopełniała złocista poświata, tworzona przez przechodzące przez butelkę promienie zachodzącego słońca, radośnie wpadające do kuchni.

Podczas nalewania trunku do małego kieliszka zdążyłem jeszcze zwrócić uwagę na jego niespodziewaną gęstość. Na miodzie! – podpowiedziały mi ślinianki, ale nie zastanawiałem się nad tym dłużej, ponieważ ani nie jestem koneserem, ani też nie mam w tej dziedzinie wyjątkowej praktyki. Śmiało wprowadziłem więc napój do jamy ustnej. Jak się okazało, był to olej lniany mojej żony. Na trzewia działa on natomiast równie dobroczynnie jak alkohol, choć z wyraźnie większą siłą.

About The Author

Piotr Jeznak

About me on LinkedIn | Mein Profil auf Xing | Na Fejsbuku | Copyright © Piotr Jeznak

Related posts